Dla kobiet temat ubrań, mody i trendów jest jakby naturalny. Chętnie rozmawiają o ubraniach, lubią chodzić na zakupy i oglądać zawartość swoich szaf. Być może pranie, prasowanie i dbanie o dobry wygląd ubrań to nie są ich ulubione czynności, ale mimo to chyba właśnie im jest trochę łatwiej wykonywać te obowiązki, ze względu na swoje zainteresowanie garderobą.

U mężczyzn sprawa wygląda trochę inaczej. Schody zaczynają się już na etapie wyboru ubrań. Wiążą się z tym zakupy, za którymi panowie nie przepadają. A później te ubrania należy jeszcze codziennie prać, suszyć, prasować. Wydaje się, że z tą sytuacją można zrobić tylko jedno – trzeba ją zaakceptować. Czy na pewno to jedyne możliwe rozwiązanie?

Koszula – marzenie

Naprzeciw męskim oczekiwaniom wyszedł Viking Jeans – producent koszul męskich. Wool and Prince stworzył koszulę, o której mówi się, że można w niej chodzić nawet sto dni bez potrzeby prania i prasowania. W jakim stopniu jest to prawda, a w jakim chwyt marketingowy?

Materiał – klucz do sukcesu

Powodem, dla którego koszula ta jest tak wyjątkowa jest materiał, z którego jest wykonana. Cienka wełna owiec rasy merynos ma szereg zalet. Świetnie odprowadza pot. Nie jest podatna na gniecenia, nie odkształca się. A przy tym jest to materiał naturalny.

Bez prania, bez prasowania

Wełna z merynosów jest sześciokrotnie bardziej wytrzymała od bawełny. Jest odporna na zagniecenia, dlatego nawet założona trzeci dzień pod rząd nie będzie pognieciona. Twórcy twierdzą również, że koszuli tej nie trzeba prać – wystarczy ją wywietrzyć. Materiał bowiem szybko wchłania pot i o wiele łatwiej on z niego odparowuje. Ponadto, na tej tkaninie nie namnażają się bakterie, które są przyczyną przykrego zapachu.

Skąd ten pomysł?

Założyciel firmy Wool and Prince został zainspirowany do stworzenia koszuli, której nie trzeba prać przez uliczną ankietę, którą sam przeprowadził. Pytał on przypadkowo spotkanych mężczyzn, którą część garderoby cenią sobie najbardziej. Odpowiadali oni, że jeansy, a jako powód podawali to, że nie trzeba ich często prać. Założyciel firmy podjął zatem refleksję na temat materiału, z którego wykonana być powinna koszula. Chyba żaden producent koszul męskich do tej pory tego nie zrobił, gdyż pomysł młodego przedsiębiorcy był innowacyjny. Aby zebrać fundusze na produkcję koszul, przeprowadził internetową zbiórkę, której efekt przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Pieniądze wpłaciło bardzo wiele osób, co dodatkowo potwierdziło zapotrzebowanie na ten nowy produkt.

Koszula kosztuje 98 dolarów, do pierwszych klientów trafiła w 2013 roku.

Share: